Nasz redakcyjny kolega Zbigniew Szpoton został nominowany do ,,OSOBOWOŚCI ROKU 2025” w kategorii ,,Działalność społeczna i charytatywna , w plebiscycie organizowanym przez ,,Dziennik Łódzki. W związku z powyższym postanowiliśmy przybliżyć sylwetkę naszego kolegi.
Piotr Kolczyński
Dominik Marciniak
P.K. -Na wstępie nasze gratulacje od nas, za to że zostałeś doceniony przez naszych czytelników i znalazłeś się w gronie reprezentantów powiatu opoczyńskiego, jako osobowość roku 2025. Ja Ciebie znam od szkoły podstawowej i mam przekonanie, że zasługujesz na to wyróżnienie. D.M.-No właśnie, Ty Piotr znasz Zbyszka od bardzo dawna, ja natomiast należę do pokolenia, które Zbyszka poznały od niedawna i znam naszego kolegę od strony dziennikarskiej. Fajnie będzie usłyszeć o tym, jaką drogę prywatną i zawodową przeszedł ,by znaleźć się w tym miejscu, w którym jest. Z.S. Dziękuję koledzy za miłe słowa. Dziękuję czytelnikom za nominację. Wprawdzie działalność społeczna, bo w tej kategorii zostałem zakwalifikowany, w niektórych środowiskach odbierana jest pejoratywnie, to w każdym skupisku ludzkim zawsze znajdzie się ten, ta, która ma cechy wrodzone, do zaznaczenia swojej obecności, bycia ponadprzeciętną, uznająca że nic o nas bez nas. P.K.-Jak poznaliśmy się, a było to dawno temu, Ty właśnie przejawiałeś takie cechy. Już w podstawówce, nazywany przez nas ,,Szopen”, byłeś aktywny i brałeś udział w wielu szkolnych wydarzeniach. Śpiewałeś, tańczyłeś, brałeś udział w szkolnych olimpiadach przedmiotowych. Zawsze zazdrościłem Ci śmiałości, bo jak mnie znasz, ja tej śmiałości nie miałem.
Z.S. Za to byłeś zdolniejszy ode mnie i też uczestniczyłeś w olimpiadach przedmiotowych.
D.M.- Halo Panowie. Słodzenie zostawcie na inne okazje, a teraz zacznijmy rozmowę od początku. Zbyszku, przedstaw się proszę naszym czytelnikom.
Z.S.-Urodziłem się w Białaczowie (w izbie porodowej w Ratuszu). Miałem wspaniałych rodziców. Mam 66 lat, czyli jestem emerytem. Dumny ojciec dwóch synów i ukochanych trojga wnucząt. Moje dotychczasowe życie mógłbym określić jako udaną podróż, pełną przygód, pociągiem relacji Białaczów-Kraków-Białaczów. Na każdej ze stacji dopinałem kolejne wagony pełne wyzwań i emocji.
D.M.- Zacznijmy więc od stacji początkowej.
Z.S. Tak, to okres dzieciństwa, dorastania, fajnej szkoły podstawowej i wspaniałych kolegów. Potem przyszedł czas na kształcenie w szkole średniej(Liceum Ekonomiczne w Opocznie) i uporczywa nauka gry na gitarze. Dlaczego podkreśliłem czas nauki na gitarze? Dlatego, że później ten instrument otwierał przede mną dużo bram życiowych. Rok przed maturą brałem udział w wielu konkursach muzycznych, a najbardziej byłem dumny, że przyjęto mnie do zespołu muzycznego działającego przy Gminnym Ośrodku Kultury w Białaczowie. Moje, jeszcze niewielkie zaangażowanie społeczne doceniły ówczesne władze gminne, które w dniu, w którym wracałem ze świadectwem maturalnym, zaproponowały mi kierowanie GOK-em. Dostałem angaż i zabrałem się do roboty. W tym czasie Ośrodek Kultury przeżywał rozkwit. Młodzież garnęła się do wielu sekcji w tym muzycznej, tanecznej, kabaretowej, sportowej. Czytaj dalej







